Imiona

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Czyż nie należy się człowiekowi po pracy godziwy odpoczynek? I rzekł pracodawca: pięćdziesiąt tygodni będziesz pracował, a pięćdziesiąty pierwszy tydzień odpoczywał będziesz. Albo i w innej proporcji, zależnie od tego, kim jest ów pracodawca. To właśnie myśląc, szedłem deptakiem nadmorskiej miejscowości, pełnej ludzi, jako że pora była letnia. Dzień był słoneczny i przechadzały się tam rzesze roznegliżowanych w różnym stopniu wczasowiczów, powietrze wypełniał zapach olejku do opalania, a zza wydm dobiegał szum fal łamiących się na plaży. Wielu ludzi spacerowało z dziećmi, które baraszkowały obok kroczących dostojnie rodziców. Niekiedy tracili oni na moment dostojność, zniecierpliwieni igraszkami nieznośnego dziecięcia i wznosili okrzyki w rodzaju:

– Jezusie Nazareński, gdzieś ty się tak uszmudrał, ty juchto barabajska?!

Słysząc taki okrzyk, w pierwszej chwili myślałem, że to Jezusa Nazareńskiego ktoś nazywa juchtą barabajską, ale okazało się, że juchtą był mały nieznośny chłopak, a imię Jezusa Nazareńskiego wzywane było najzwyczajniej nadaremno. Chciałem niecierpliwej matce zwrócić uwagę na niewłaściwość takiej bezmyślnej wypowiedzi i już otwierałem usta, kiedy zobaczyłem dziewczynę dającą mi dziwne znaki: kładła najpierw palec na ustach, a potem rękę na sercu. Dziewczyna buźkę miała owszem miłą, ale aparycję zgoła nieelegancką: rozczochrane kosmyki włosów ufarbowane każdy na inny kolor, pomięta pstra sukien (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Żmija kościelna

Bluźnierstwo

Diengi

Powietrze

Płomień


komentarze



Facebook