Archwium > Numer 356 (04/2003) > Przed małżeństwem > Ja rzeczywiście chcę w wianku do ślubu

Ja rzeczywiście chcę w wianku do ślubu

Autorka tego pamiętnika, matka trojga dzieci, nie żyje już od pięciu lat. Umarła, mając zaledwie 43 lata, po trwającej dwa lata chorobie. Pisała wyłącznie dla siebie. Przed śmiercią poprosiła męża, aby przekazał wszystkie trzy zeszyty pamiętnika wskazanemu przez nią imiennie dominikaninowi, który w ogóle jej nie znał, a którego upoważniła do zrobienia z tekstem „wszystkiego, co uzna za pożyteczne”. Męża poprosiła, żeby nawet po jej śmierci tych zeszytów nie czytał, z czego się rzetelnie wywiązuje.

Sam fakt, że nie kazała ich zniszczyć, a również to, że zależało jej na pokazaniu całości swoich najintymniejszych zwierzeń w taki właśnie sposób, odebraliśmy z jej mężem jako sygnał, że ten najściślej prywatny, niepowściągany żadnymi niepokojami o czyjąś ocenę przekaz własnych przeżyć i stanów wewnętrznych Autorka uznała za rodzaj świadectwa, którym warto i trzeba się podzielić z innymi.

Magda była osobą jednoznacznie i niezłomnie wierzącą, bardzo konsekwentną w swojej wierze. Zapis różnych sytuacji z czasów, kiedy rozglądała się za chłopcami, oraz z czasów jej narzeczeństwa, sytuacji nieraz bardzo nasyconych erotycznie, kiedy zarazem bardzo starała się pamiętać o swojej dziewczęcej godności, również o tym świadczy. Sądzę, że szczególnie warto zauważyć świadectwo wielkiej walki wewnętrznej, którą stoczyła ta dziewczyna, zakochana po uszy w człowieku niewierzącym, a jednocześn (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

okladka

"Nie ciążyć ziemi?"

Największy punk

Pontifex

Odpust Jubileuszowy


komentarze



Facebook