Archwium > Numer 347 (07/2002) > Dominikanie na niedzielę > Zaczyn, kąkol, ziarnko gorczycy

Zaczyn, kąkol, ziarnko gorczycy
Mdr 12,13.16-19 Rz 8,26-27 Mt 13,24-43

Postawiono przede mną zadanie i nie mogę przed nim uciec, jeśli moje życie jako człowieka i chrześcijanina ma mieć sens. Jest nim przemiana mojej osoby w taki sposób, aby Chrystus ogarniał moje człowieczeństwo i całe życie. Niektórzy Ojcowie Kościoła nazywali to przebóstwieniem, uważali, że człowiek stworzony na obraz Boży może stawać się coraz bardziej podobny do Boga lub to podobieństwo zagubić. Powiadali, że przebóstwienie, upodobnienie się do Boga jest celem życia człowieka. Nie muszę używać aż tak wzniosłych słów. Nie istnieje jednak dla mnie inna droga bycia naprawdę człowiekiem, jak tylko przez podążanie całym sobą za Chrystusem. Nie chodzi tylko o przekraczanie rzeczy złych w moim życiu, ale o kierunek i dynamikę całego istnienia.

Został mi podarowany czas. Jest to czas mojego życia, okres dojrzewania do momentu, kiedy czas dla mnie się wypełni. Nie wiem, kiedy umrę, ale wierzę, że w moich oczach i w oczach Bożych ten moment będzie najlepszy. Może będzie to w łóżku, może na drodze. Może kiedy się to stanie, ludzie powiedzą: „Umarł zbyt młodo”, albo gdy nastąpi to w starości, powiedzą: „Miał długie życie”. Wierzę jednak, że będzie to w chwili, kiedy odróżnię w moim życiu pszenicę od chwastu, dobro od zła. To będzie czas dojrzałości, czas żniw. Gdy spojrzę na moje życie, sam zobaczę dobro i zło. Będzie to sąd – chwila wielkiej jasności i zrozumienia.

Zalążek Królestwa jest we mnie bardzo mały. Nie jestem silnym człowiekiem. W pewnym sensie wiara, nadzieja i miłość to rzeczy najbardziej kruche w człowieku. To życie na szczytach duchowości, do których trzeba sił, których mi brak. Prawdę mówiąc, nie bardzo też tego pragnę. Wyobrażam sobie, pewnie błędnie, że oznacza to zbyt dużą dawkę patosu i sentymentalizmu. Chodzenie z głową w chmurach, z wykrzywioną słodko gębą, udawanie. Liczenie na poklask ludzi: „Patrzcie! On tak czysto wierzy, nigdy nie wpada w rozpacz, nigdy nie ma ochoty się zemścić...”. Tego nie chcę. Z drugiej strony, wbrew tej karykaturze wierzę, że nie można sensowniej przeżyć życia, niż wierząc, idąc za nadzieją i kochając. Zalążek Królestwa jest we mnie bardzo mały, ale Biblia mówi, że urośnie. To dobrze.


Grzegorz Chrzanowski OP - ur. 1965, dominikanin. Wykładowca filozofii w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów oraz na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TRZEBA GROMADZIĆ

Godzina przyjścia Pana

Nienawiść dla miłości

MĘDRCY ZE WSCHODU

Nowe stworzenie


komentarze



Facebook