Nie bójcie się
Jr 20,10-13 Rz 5,12-15 Mt 10,26-33

Przed wielu laty wielkie wrażenie wywarła na mnie książka radzieckiego dysydenta Władimira Bukowskiego. Wiele się z niej nauczyłem. Między innymi zachwyciła mnie postawa opozycjonisty, który każdorazowo, opuszczając więzienie, łagier czy psychuszkę, stawał przed pokusą: „Może trochę odpocząć, pożyć normalnie, nie angażować się w walkę z systemem? Może dopiero za jakiś czas? I dlaczego zawsze to ja muszę nadstawiać głowy? Jest przecież tylu innych”. Za każdym razem przezwyciężał strach stwierdzeniem: „Jeśli nie ja, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?”, i wracał do pozornie beznadziejnej walki o prawdę i godność w Raju Krat.

Dziś nie musimy stawać przed wielkimi wyborami, które prowadzą do przelania krwi. Na siłę argumentów nie odpowiada się argumentem siły. O dawaniu świadectwa prawdzie, stawaniu po stronie wartości czy obronie poniżonych mówi się ciszej, jakby ukradkiem na łamach peryferyjnych periodyków. W otwartym społeczeństwie postawy bohaterskie wyszły z mody. Jednak fakt, że nikt nie nastaje na życie uczniów Chrystusa, nie oznacza, że wierność nie ma swojej ceny. Kroczenie za Jezusem przyjmuje postać samotności osoby zostawionej przez współmałżonka, gdy istnieje szansa ułożenia sobie życia z nowym partnerem, oznacza odmowę korupcji, która może spowodować upadek własnej firmy albo wyrzucenie z dotychczasowej pracy, powoduje, że konsekwencją uczciwości na egzaminie, na którym można było bez kłopotu ściągać, jest jego oblanie i konieczność zdawania poprawek. Niejednokrotnie zapłatą za szlachetność będzie obojętność, szyderstwo, wyrzucenie poza nawias układów zawodowych czy towarzyskich. Ciemność nie kocha światła. Chętnie pozbywa się osób, których istnienie jest znakiem, że warto być człowiekiem przyzwoitym. Stając przed wyborem, warto zadać sobie pytania Bukowskiego: „Jeśli nie ja, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?”.

Wydawać by się mogło, że wobec presji agresywnego zła w krajach totalitarnych nasza wierność Ewangelii jest mniej wymagająca. Jednak to dzisiaj Pan Jezus kieruje do świadków ostrzeżenie: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”. Kiedyś piekło przypominało „mokry dół zaułek morderców barak nazwany pałacem sprawiedliwości”, a szatan posługiwał się „chłopcami o twarzach ziemniaczanych” i „bardzo brzydkimi dziewczynami o czerwonych rękach”. Dziś kusi nas „piękniej i lepiej”, śląc „kobiety różowe płaskie jak opłatek lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha”.


Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIEPOKÓJ

CO SIĘ KRYJE ZA FASADĄ

ŚWIĘTA BEZ CHOINKI

Niezgoda i miłosierdzie

Mój Kościół jest w potrzebie


komentarze



Facebook