Właściwa łata

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Pewnego razu podróżowałem po kraju, w którym mieszkają innowiercy. Otóż zdarzyło się wówczas, że w moim starym habicie zrobiła mi się dziura. Trzeba było go szybko naprawić, poszedłem więc do tamtejszego krawca. Jego warsztat był od strony ulicy na oścież otwarty, dochodził stamtąd głośno prowadzony spór:

— Tysiąc razy ci powtarzałem!

Wszedłem do warsztatu. Mistrz krawieckiego rzemiosła, posiadacz długiej siwej brody, strofował właśnie młodszego od siebie mężczyznę, zapewne czeladnika. Zobaczywszy mój stary habit, krawiec przyniósł stojący w kącie wór starych szmat.

— Trzeba znaleźć jakąś łatę ze starego sukna — powiedział. Kiedy tak szperał w worze, szukając odpowiedniej łaty, z daleka dał się słyszeć śpiewny głos: „Ałłahu akbar...”.

Krawiec bez słowa oderwał się od swojego zajęcia, rozłożył na podłodze swojego warsztatu dywanik i przez chwilę składał ręce, kłaniał się, klękał i bił czołem o ziemię, mówiąc coś cichutko do siebie. Po chwili zwinął dywanik i bez słowa wyjaśnienia wrócił do poprzedniej czynności. Muszę powiedzieć, że mi zaimponował. Chciałbym w moim własnym kraju widzieć ludzi uważających przykazanie codziennej modlitwy za ważniejsze od aktualnie wykonywanej czynności, a szczególnie zarabiania pieniędzy. Kiedy więc po chwili, omówiwszy sprawę, wyszedłem od owego krawca, stałem przez chwilę na ulicy, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Płomień

Entropia

Na progu

Papierowy Chrystus

Źródło


komentarze



Facebook