W szponach mafii

Po trzech miesiącach mijają stany depresyjne i wraca mi powoli ochota do życia. Lecz scjentologia nie ma zamiaru wypuścić mnie ze swych drapieżnych szponów. Stale jestem przywoływany do telefonu. Oficerowie z Kopenhagi, z Los Angeles, z Düsseldorfu. Wzbraniam się stanowczo wykonywać rozkazy, prowadzić rozmowy i poddawać się nowym rewizjom.

Jeszcze tylko parę kartek i ukończę lekturę. Czytałem przez dwa dni i włos mi się jeżył na głowie, a skóra cierpła. Toż to istny Orwell! Tyle że znacznie bardziej przerażający, bo prawdziwy. Mam tu na myśli nie samą książkę, której jednoznacznym celem jest OSTRZEŻENIE, lecz opisaną w niej rzeczywistość. Autobiograficzna opowieść byłego scjentologa z Krefeldu, Norberta Potthoffa, odsłania najskrytsze i zarazem najczarniejsze tajemnice sekty liczącej dzisiaj już osiem milionów wyznawców na całym świecie. W Niemczech jest ich około 10 tysięcy, we Francji prawie 30 tysięcy, a w Wielkiej Brytanii podobno aż 260 tysięcy! Scjentologami są zarówno bogaci, jak i biedni, zarówno naiwni, jak i mądrzy (przynajmniej z pozoru), zarówno panujący, jak i poddani. Jednak decydującą, rzecz można, kierowniczą rolę odgrywa świat wielkiego biznesu, świat mediów i reklamy. Stąd obecność wśród scjentologów takich nazwisk, jak John Travolta, Tom Cruise, Nicole Kidman, Kristie Alley czy Isaac Hayes. Jak podaje Biuro Informacji o Sektach przy Katolickim Centrum Edukacji Młodzieży &bdqu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Naśladować styl Jezusa

Powszedni chleb modlitwy

Księżna niezłomna

Rozkołysany krok eseju

Między wiarą a strategią


komentarze



Facebook