Monolog duszy

Zmaganie się z upływem czasu i tęsknota za wiecznym trwaniem to problem kluczowy dla zrozumienia twórczości Ivana Slavíka, który na otaczający go świat patrzy nieustannie sub specie aeternitatis. Czas dla niego nie jest przekleństwem, ale Bożym darem, ponieważ — jak pisze w jednym ze swoich wierszy — czas jest materią, „w której pracuje Opatrzność”.

 

Słuchałem głosu ptaków — tych różnych pohukiwań, gwizdów, świergotów, krakań, świstów. Piękna muzyka jest niewątpliwie poselstwem Ducha, posiada Jego pieczęć i potrafi przeniknąć nas do głębi. Ale nawet brzmienie najszlachetniejszych skrzypiec nie ma w sobie tej drapieżności, tej dzikości, tej oszałamiającej tęsknoty, jaka drży choćby w krzyku żołny.

Moja propozycja jest nieco ryzykowna. Chciałbym podzielić się refleksjami na temat dzieła, które mocno mnie poruszyło, a jednocześnie nie mogę polecić go polskiemu Czytelnikowi, ponieważ napisane zostało po czesku i — z różnych względów — nie ma chyba zbyt wielkich szans na ukazanie się w naszym kraju. Nie będzie to więc typowa recenzja, lecz raczej rodzaj streszczenia, krótka opowieść o książce, liczącej prawie 600 stron, i o jej autorze... Tytuł Hory roku (najlepszym polskim odpowiednikiem byłoby tu określenie: Kopa lat) sugeruje, że mamy do czynienia z bardzo modną dziś formą literacką — dziennikiem. Czy rzeczywiście?< (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Nawrócenie przez śmiech

Zstąpmy do głębi

Trwajmy przy studni, nawet gdy wysycha

Rozkołysany krok eseju

W poszukiwaniu rzeczy trwałych


komentarze



Facebook