Archwium > Numer 461 (01/2012) > Felietony > SALOMEA NA PRZEORA!

SALOMEA NA PRZEORA!

Dług wdzięczności skłania mnie do wspomnienia drobnej niewiasty w szarym habicie, urszulanki, która przez kilkadziesiąt lat zawiadywała naszą kuchnią w klasztorze poznańskich dominikanów. Karmiła nie tylko mieszkańców klasztoru i jego gości, ale też studentów, którzy codziennie po mszy świętej, tzw. siódemce, byli częstowani śniadaniem. Dbała o te śniadania, a wielu zapamiętało je do końca życia.

Siostra Salomea, obdarzona totalnym zaufaniem przez przeora, rządziła nie tylko kuchnią, ale często także klasztorem. Do tego stopnia wpływała na życie domowników, że kiedyś podczas wyborów na przeora jakiś dowcipniś napisał na kartce wyborczej: siostra Salomea.

Cóż to była za osobowość! W głowie miała cały kalendarz kulinarny. Wyposażona przez charyzmat w zapobiegliwość daleko wybiegającą do przodu, przenikliwe przewidywanie, robienie zapasów na czarną godzinę, na święta i dzień powszedni.

Dzień rozpoczynała od mszy świętej najwcześniejszej, o godzinie szóstej, potem szła do kuchni, w której spędzała cały niemalże dzień. Wieczorami była na nabożeństwie różańcowym. W późniejszych latach, po wydaniu obiadu, szła na krótki odpoczynek.

Zapamiętałem ją jeszcze z nowicjatu w roku 1966. Służyła klasztorowi z największym poświęceniem i oddaniem. Nowicjuszy nazywała „dzieciokami” i odkładała dla nas najlepsze kęsy. Zawsze dawała coś słodkiego, co sama upiekła. Kiedy zbliżały się święta, dla przyjaciół i dobrodziejów klasztoru piekła wspaniałe placki, w zależności od okoliczności we właściwej tonacji: mazurki, makowce, sernik (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Góra OP - (1948-2015) legendarny rekolekcjonista, kaznodzieja i publicysta, wieloletni duszpasterz akademicki w Poznaniu. Twórca ośrodków duszpasterskich w Hermanicach, na Jamnej i nad Lednicą; organizator spotkań "Lednica 2000", autor wielu książek. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Jak zostać primabaleriną?

Zjazd koleżeński

Przyjemności i samych sukcesów

Jan Grzegorczyk jest jak klarnet

Jamna. Robiłem nalot na Jamną


komentarze



Facebook