Archwium > Numer 464 (04/2012) > Felietony > PRZECIĄGANIE STRUNY

PRZECIĄGANIE STRUNY

Ile złego można zrobić w imię Boga? – pyta na tytułowej stronie jednego z marcowych numerów tygodnik „Newsweek” (11/2012), jeszcze nie pod wodzą, choć już pod dużym wpływem przyszłego redaktora naczelnego Tomasza Lisa. „Robiącym zło” miałby być Wojciech Cejrowski, którego charakterystyczna sylwetka zdobi okładkę. Poszło o jego program, wyemitowany w TVN, w którym miał obrażać buddystów i stawiać religię katolicką ponad inne wyznania. „Znany i lubiany podróżnik utwierdza swoich fanów w poczuciu cywilizacyjnej wyższości. Nie jest jedyny” – ubolewa p.o. redaktora naczelnego Aleksandra Karasińska. – W ogóle łatwo przychodzi nam wyrażać sądy, że nasza religia jest lepsza, my sami mądrzejsi, a inni ludzie – choćby równie pobożni – żyją w ciemnocie, toteż możemy z nich kpić i wyśmiewać ich obyczaje”.

Nie przepadam za Cejrowskim i nie pochwalam jego słów o buddystach jako „głupich ludziach, którzy oddają cześć bałwanowi”. Cejrowski nie po raz pierwszy przekracza granice dobrego smaku – niepotrzebnie. Ale mam z nim problem, bo przecież jest po tej samej stronie barykady, głosi często tezy, z którymi zgadzam się w stu procentach. Poza tym, kiedy niebezpiecznie przesadza, wiem, że jest w tym dużo pozy, teatru, czasami zwykłego kabaretu. Dlatego jestem w stanie pewne rzeczy mu wybaczyć. Drwiny z jakiejkolwiek religii są bardzo ryzykowne, dlatego ja nie wchodzę na to pole minowe. Cejrowski wchodzi. Jego wybór.

Jednak coś mnie dręczy w związku z tą okładką „Newsweeka”, z tym „ro (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Magierowski - ur. 1971, publicysta tygodnika "Do rzeczy", absolwent hispanistyki na UAM, mieszka z żoną i dziećmi w podwarszawskim Ustanowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bilet kontra moher

JA WIERZĘ

Ostatni tacy szpiedzy

Niech żyjemy!

Donald i wściekły


komentarze



Facebook