Archwium > Numer 465 (05/2012) > Felietony > PARĘ SŁÓW O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ

PARĘ SŁÓW O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ

Kraków jest teraz biedniejszy – nie ma już w nim Wisławy Szymborskiej. Już nie czekamy na jej nowy wiersz (chociaż czekamy na ostatni tomik, który ma się wkrótce ukazać), na jej nowy żart.

Od dawna jestem przekonany, że pomyłka, która przytrafiła się Wisławie Szymborskiej w młodości, jest mniej ważna niż sposób, w jaki później naprawiła swój błąd. Szybko zrozumiała, co się stało, co się wydarzyło; natychmiast, po przełomie roku 1956, odezwał się czysty głos jej poezji, czysty i krytyczny. Dla kogoś, kto poważnie traktuje pisanie wierszy, uświadomienie sobie – post factum – obecności trucizny we własnej twórczości musiało być ogromnym, nieprzemijającym szokiem.

Uważny czytelnik znajdzie nieomal w każdym napisanym przez Szymborską po 1956 roku wierszu mniej czy bardziej widoczny ślad tamtej pomyłki. W każdym prawie wierszu znajdziemy bliznę po latach stalinowskich, w każdym prawie znajdziemy determinację „to się już nie powtórzy”. Sławna negatywność jej poezji, fascynacja tym, co się „nie wydarzyło”, co wydarzyć się mogło, fascynacja ulotnością i przygodnością ludzkiego bytu, nieufność wobec języka poezji – owa „napisana sarna” biegnąca przez „napisany las” w pięknym, programowym wierszu „Radość pisania” – biorą się oczywiście także z natury talentu poetki, ale zarazem wpisują się w jej ciągły dydaktyczny dialog z sobą samą, młodszą i zagubioną.

Narzuca się tu interesująca paralela z dziełem rumuńskiego pisarza Emila Ciorana, który w swej znakomitej twórczości eseistycznej i (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Zagajewski - ur. 1945 we Lwowie, poeta, eseista, prozaik, tłumacz. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

BORGES I RZECZYWISTOŚĆ

ESPRIT D'ESCALIER

FELIETONISTA NA WAKACJACH

JERZY TUROWICZ

ŻAŁOBA I LEKTURA


komentarze



Facebook