24 GODZINY NA DOBĘ
Narzeczeni, ślubując sobie przy ołtarzu miłość, najczęściej myślą o uczuciu. A przy ołtarzu nie ślubuje się uczucia, tylko postawę miłości. Nie można o tym zapominać.

FOT. ANNA GAWLAK


KATARZYNA KOLSKA: Ilu ślubów udzielił ojciec w swoim życiu?

MACIEJ SOSZYŃSKI OP: Nie liczyłem, ale mam poczucie, że sporo. W sezonie ślubnym muszę się pilnować, żeby nie mieć w sobotę dwóch ślubów, chociaż nie zawsze mi się to udaje.

Czy błogosławiąc związek małżeński, ma ojciec poczucie, że daje tym młodym jakiś bilet, który gwarantuje im udane życie?

Nie. Dlatego, że nie jestem dawcą. Jestem jedynie świadkiem tego, co oni sobie wzajemnie chcą ofiarować. Nie mam też poczucia, że podczas liturgii sakramentu małżonkowie dostają amulet, który ich uchroni przed wszelkimi kryzysami, zdradami, niebezpieczeństwami, niewiernościami.

Skoro sakrament małżeństwa nie daje takiej gwarancji, to może właśnie dlatego wielu młodych ludzi mówi, że nie ma znaczenia, gdzie wezmą ślub: w kościele czy w urzędzie?

Jeżeli ktoś jest osobą wierzącą, żyje we wspólnocie Kościoła i ma realną relację z Panem Bogiem, to czymś oczywistym i naturalnym będzie dla niego zawarcie sakramentu małżeństwa, który jest kolejnym etapem na drodze realizacji powołania człowieka.

Zarówno ślub zawierany w kościele, jak i ten w urzędzie jest rodzajem umowy społecznej: mężczyzna i kobieta obiecują sobie, że chcą być do końca życia razem. Tyle tylko, że dla ludzi wierzących ma to głębszy sens, gdyż odnoszą te słowa do swojej wiary, do relacji z Panem Bogiem, który jest źródłem ich miłości. To przecież Bóg uzdolnił nas do miłości do drugiego człowieka. Tego namysłu nie ma przy zawieraniu ślubu cywilnego. Na tym polega różnica. Nato (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Maciej Soszyński OP - ur. 1972, dominikanin, prowadzi Dominikańską Akademię Małżeńską. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Dziwne kalectwo

A JA BYM CHCIAŁ ENNIO MORRICONE

Nie jesteś pierwszy

ZBAWIĆ, A NIE POLEPSZYĆ

DO DWÓCH KARTEK SZTUKA


komentarze



Facebook