Archwium > Numer 471 (11/2012) > Felietony > TAJNY BIAŁOSZEWSKI

TAJNY BIAŁOSZEWSKI

Wiosną tego roku, dzięki Tadeuszowi Sobolewskiemu i wydawnictwu „Znak”, mieliśmy coś w rodzaju festiwalu Mirona Białoszewskiego. Wyszły jednocześnie dwie, uzupełniające się książki: Tadeusza Sobolewskiego Człowiek Miron oraz Tajny dziennik Białoszewskiego – publikacja oczekiwana od lat przez wyznawców i wielbicieli autora Obrotów rzeczy.

Człowiek Miron to piękna książka, esej biograficzny napisany przez kogoś, kto świetnie znał poetę. Tadeusz Sobolewski, młodszy od poety o jedno pokolenie, należał do jego najbliższych przyjaciół. Przyjaciół czy uczniów? Podwładnych? Akolitów? Nomenklatura zależeć będzie od naszego stosunku do Mirona Białoszewskiego i jego otoczenia. Czy będziemy patrzyli przyjaźnie, jak Andrzej Barański w bardzo udanym filmie Parę osób, mały czas, czy też niechętnie, odbrązowniczo.

Prawdą jest, że Miron B. – inaczej niż na przykład Zbigniew Herbert czy Wisława Szymborska, Stanisław Grochowiak czy Julia Hartwig – był nie tylko autorem spełniającym się w samotności, w chwilach, gdy, jak czasem mówi się w języku angielskim: komponował swoje wiersze, ale funkcjonował też jako przywódca niewielkiej sekty. Nie była to sekta religijna, tylko artystyczna.

Tadeusz Sobolewski pisze jednak o Białoszewskim jak człowiek wewnętrzne wolny, nie jak ktoś zniewolony, zmuszony do posłuszeństwa. Nie pisze też jak ktoś, kto się po latach zbuntował, kto wreszcie odzyskał swobodę. Najwyraźniej trzeba ostrożnie dobierać słowa: gdyby środowisko skupione wokół Białoszewskiego naprawdę było sektą w pełnym tego słowa zn (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Zagajewski - ur. 1945 we Lwowie, poeta, eseista, prozaik, tłumacz. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŻAŁOBA I LEKTURA

PARĘ SŁÓW O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ

ESPRIT D'ESCALIER

O CZYM BY TU NAPISAĆ

FELIETONISTA NA WAKACJACH


komentarze



Facebook