Archwium > Numer 471 (11/2012) > Podjąć kryzys > BREWIARZA PO DZIURKI W NOSIE

BREWIARZA PO DZIURKI W NOSIE
Najczęściej kapłańskie narzekania mają całkiem realną przyczynę. Nikt przy zdrowych zmysłach nie poświęci, powiedzmy zwyczajniej, nie będzie marnował życia dla rytuału i papierów. I słusznie.

FOT. NORBERT KUCZKO OP


Kryzys? Nic w tym złego, choć też nic przyjemnego, ale co z niego wyniknie, to zależy od nas samych i od tych, pośród których żyjemy. A ponieważ wygląda na to, że kryzysu nie da się uniknąć, gdyż jest on siłą napędową wszelkiego rozwoju i życia, wszystko rozbija się o to, jak, będąc w tak zwanym dołku, próbujemy się zeń wydobyć i czy mamy przy sobie kogoś, kto w potrzebie poda nam rękę. Wbrew pozorom sprawa nie jest prosta, a to dlatego że jako chrześcijanie zdecydowaliśmy się żyć na bakier. Jezus wszystko, łącznie z porządkiem prawno-moralnym, postawił na głowie. Dlatego w chrześcijaństwie więcej się oczekuje od pokrzywdzonego niż od krzywdziciela. To na pokrzywdzonym spoczywa obowiązek przebaczenia, i to bez czekania, aż go złoczyńca o to poprosi. Chrystusowa odwrócona perspektywa patrzenia na rzeczywistość ma charakteryzować sposób myślenia i działania chrześcijan, a starszych Kościoła, chciałoby się rzec, przede wszystkim. Jeśli jednak tak się rzeknie, wpadnie się w klerykalną pychę. Zacznie się licytacja, czyj sposób życia jest doskonalszy: świeckich katolików czy duchownych?

Bóg sam wystarczy?

Czasami na młodzieżowych nabożeństwach daje się słyszeć smętne śpiewanie: „Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarczy”. Im dłużej obserwuję, w jaki sposób Bóg traktuje swoje dzieci, zwłaszcza, jak im pomaga, muszę powiedzieć, że sam Bóg nie wystarczy. Po pierwsze, dlatego że taki pojedynczy, jednolity, jednoosobowy Bóg nie wystarczyłby samemu sobie. Oczywiście pod warunkiem, że chciałby wiedzieć, co to jest miłość, a tym bardziej, gdyby rościł s (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wacław Oszajca SJ - ur. 1947, jezuita, poeta, eseista, publicysta prasowy i radiowy, autor licznych książek, znany kaznodzieja i rekolekcjonista, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE LUBIĘ FRANCISZKA

MIEĆ ALBO NIE MIEĆ

Nawet prorocy nie znają Boskiej mocy

PSY, ŚWINIE I PERŁY

Poczułem się oszukany


komentarze



Facebook