W DRODZE DO WIARY
Iz 60,1-6 * Ps 72 * Ef 3,2-3a.5-6 * Mt 2,1-12

Niewiele możemy powiedzieć o tych, którzy przybyli ze Wschodu, aby złożyć pokłon nowonarodzonemu Jezusowi. Ewangelista nazywa ich magami (μáγοι), lecz tak naprawdę nie wiemy, kim byli. Ponieważ udało im się w Jezusie rozpoznać Syna Bożego, dlatego pewnie zaczęto ich nazywać mędrcami i przypisano im imiona. Ta skąpa liczba informacji na temat ich osobistej historii wiele jednak mówi o ich dochodzeniu do wiary.

Po pierwsze, że nie brakowało im odwagi, by radykalnie zmienić swoje życie. Choć nie przemówił do nich żaden anioł, to jednak opuścili swój bezpieczny świat i wyruszyli. Dali się oślepić „Światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka” (J 1,9).

Po drugie, że byli stanowczy – nie zdezerterowali, nie wycofali się, nawet wtedy, gdy prowadząca ich gwiazda znikła z horyzontu. Jakże często w takich lub podobnych sytuacjach brakuje nam zaufania, cierpliwości, wytrwałości i w buńczucznym sprzeciwie mamy ochotę rzucić wszystko. Mędrcy tymczasem – raz widząc wyraźniej, raz mniej, czasem zaś idąc w totalnej ciemności – konsekwentnie podążali naprzód, nie zapominając o tym, co zobaczyli.

Po trzecie, że nie byli jak eksperci Heroda, którzy choć świetnie znali Pisma i wiedzieli, gdzie można znaleźć Mesjasza – poprzestali na tym. Mędrcy tymczasem wiedzieli, że sama wiedza nie ukoi ich tęsknoty. Urzeczeni blaskiem gwiazdy podejrzewali, że aby poznać Syna Bożego, trzeba odważnie stawiać kolejne kroki.

Po czwarte, że nie byli jak sam Herod, który drżał z przerażenia, że przychodzi silniejszy i pod każdym względem większy od niego. Przybyli z darami, ale nie bali się ich stracić. Ich puste ręce, przeniknięte szczerym pragnieniem poznania Prawdy, wystarczyły, by przyjąć dar, którym jest On sam: Bóg z Boga, Światłość ze Światłości.

Po piąte, że zaryzykowali, by paść na twarz przed Panem, czy bardziej dosłownie: „uderzyć czołem o ziemię” (προσκυνειν). Mędrcy nie bali się tego, że wszystko się im poprzestawia, że już nie będzie tak jak dawniej, łącznie z tym, że do domu będą musieli wrócić inną drogą.

Kto wie, może to najlepsza propozycja dla nas w Roku Wiary – wejść jak magowie na drogę wiodącą do prawdziwej Mądrości… 


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DZIEŁO CAŁEGO KOŚCIOŁA

HISTORIA PEWNEGO "JA JESTEM"

Wypowiedzieć tajemnicę

LEKCJA MIŁOSIERDZIA

Obumieranie


komentarze



Facebook