BOSKI NADMIAR
5 niedziela zwykła, 10 lutego 2013 roku

W Roku Wiary warto zrobić rachunek sumienia z nadmiaru. Nie chodzi jednak o przesyt, który zamyka na Boga, odgradza od innych czy też daje poczucie samowystarczalności. Wręcz przeciwnie, mowa o takim nadmiarze, który otwiera na nowe przestrzenie, wobec którego człowiek rozkłada ręce i tylko rozsądek nakazuje mu przywołać pozostałych…

Gdy czytamy o obfitym połowie ryb oraz wypełnionych po brzegi łodziach – „tak, że się prawie zanurzały” – hojność Boga zdaje się marnotrawstwem. Zastanawiająca jest jednak pewnego rodzaju zbieżność: przecież podobnie było z winem podczas wesela w Kanie Galilejskiej lub z rozmnożeniem chleba na pustyni, którego tłum nie zdołał przejeść. Przypadek? Nie. Logika Stwórcy, który każdemu człowiekowi, gdy się na Niego otwiera, daje dużo więcej i w sposób o wiele piękniejszy, niż może sobie wymarzyć czy przewidzieć.

To otwarcie nie jest ani prostą sprawą, ani zwykłą formalnością. Nie wiemy, dlaczego Szymon wyświadczył przysługę Jezusowi, dlaczego pozwolił Mu wejść do swojej łodzi. Czy tylko dlatego, żeby cisnący się tłum miał łatwiej? Niewykluczone, że był to gest wdzięczności za uzdrowienie teściowej. A może wreszcie nie musiał lękać się wyśmiania lub jasnych deklaracji, czego panicznie się bał – pamiętamy przecież wstydliwą scenę z dziedzińca pałacu najwyższego kapłana, gdy kłamiąc, zaklinał się, że nie zna Jezusa. Teraz, nad Jeziorem Galilejskim, nie musiał się tłumaczyć przed nikim, także przed współpracownikami, którzy zajęci byli płukaniem sieci. Mógł w spokoju ważyć słowa Mistrza.

 Jakkolwiek pokrętne byłyby motywy jego postępowania, ujmuje ryzyko, które, koniec końców, podjął. Zdobył się na skok poza własny horyzont – nie tyle w nieznane, ile w stronę Mistrza. Autorytet Jezusa mówiącego „wypłyń na głębię” wziął górę nad oczywistością i zawodowym doświadczeniem, którego nie można Szymonowi odmówić.

„LECZ na Twoje słowo zarzucę sieci”. W tym „lecz” rodzi się wiara, która lękliwego i chwiejnego rybaka przemienia w „Skałę”. Dzięki niej Piotr – jak chce ewangelista Mateusz – nazwany zostaje błogosławionym.

W życiu wiary mamy obfitować. Nie istnieje wiara, w którą nie byłoby wpisane „Boże marnotrawstwo”. Domaga się to jednak skoku, by wszystko, co mamy, kim jesteśmy, zostało nam odebrane i zwrócone na odmiennej płaszczyźnie. Byśmy, jak Szymon Piotr, pozostając sobą, stali się kimś zupełnie innym.

W wodach chrztu każdy z nas usłyszał: „wypłyń na głębię”…


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRAWO DO KOMUNII?

Wypowiedzieć tajemnicę

DECYZJA

ŚWIADECTWO KOŚCIOŁA

DZIEŁO CAŁEGO KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook