DUCH ŚWIĘTY A MY?
Dz 15,1-2.22-29 * Ps 67 * Ap 21,10-14.22-23 * J 14,23-29

 

Dzisiejszą Liturgią Słowa będą zawiedzeni ci, którzy ochoczo domagają się powrotu do idealnego Kościoła pierwszych wieków. Dlaczego? Bo nie jest on wcale taki idealny. We fragmencie Dziejów Apostolskich czytamy, jak między wielkimi misjonarzami – Pawłem i Barnabą – „doszło, do niemałych sporów i zatargów”. Sprawa nabrzmiała na tyle, że rozwiązania trzeba było szukać na tzw. Soborze Jerozolimskim. Z innych urywków Pisma Świętego dowiadujemy się, że w swojej pracy Apostoł Narodów jeszcze kilkakrotnie spotykał się z wewnątrzkościelną opozycją, która podawała w wątpliwość głoszoną przez niego Ewangelię oraz wierność żydowskiej tradycji jerozolimskiej. Podobnych przykładów znajdziemy wiele, lecz nie w nich tkwi sedno Dobrej Nowiny. O wiele istotniejsze jest to, że w sytuacji podbramkowej znaleziono rozwiązanie. Jak napiszą ojcowie soborowi w oficjalnym liście, jego twórcą był „Duch Święty i my”. Kolejność ma tu niebagatelne znaczenie i nie jest tylko pobożnym wytrychem.

Jezus, mówiąc w Wieczerniku o swoim odejściu, dodaje uczniom odwagi: „Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka”. Zakładając, że cokolwiek zrozumieli z wywodu Mistrza, pewnie zadawali sobie pytania o to, jak to teraz będzie, kto ogarnie to wszystko? Być może jako ci, którzy znali dokładnie Pisma i historię własnego narodu, dostrzegli w sformułowaniu Jezusa nawiązanie do Mojżeszowego: „Nie lękaj się i nie drżyj”, zapowiadającego jego odejście i objęcie przywództwa przez Jozuego (Pwt 1,21; 31,8)? Być może poczuli się niepewnie jak w chwili śmierci Dawida i nadchodzącego po nim Salomona lub jak przy nastaniu Elizeusza po tajemniczym odejściu Eliasza? Żadna z tych sytuacji nie rokowała łatwej przyszłości…

Jezus w Wieczerniku nie mówi: „Nie bójcie się, panowie, znacie historię, jakoś to będzie”. To byłoby z Jego strony małoduszne. On mówi znacznie więcej. Zapowiada Ducha Świętego, którego Ojciec pośle w Jego imieniu, który wszystkiego ich nauczy i przypomni wszystko, co powiedział. Paraklet zatem nie tyle ma zastąpić Nieobecnego, nie ma stanowić Jego substytutu, ile pouczać i objaśniać w każdej sytuacji – zwyczajnej i podbramkowej.

O prawdziwości słów Jezusa mogli się przekonać Paweł, Barnaba, wszyscy ojcowie Soboru Jerozolimskiego, a także ci, którzy martwiąc się o swoją przyszłość, przywoływali Jego pomocy – zawsze jednak przed własnym ego.

 


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PANIE, NIE JESTEM GODZIEN

DALEJ NIŻ ZMYSŁY

SŁOWO

Nie wypaść z gry

W DRODZE DO WIARY


komentarze



Facebook