OPŁATEK DLA WROGA
Iz 52,7-10 * Ps 98 * Hbr 1,1-6 * J 1,1-18

Z upływem lat coraz częściej powtarza się słowa: „Pamiętam, jakby to było wczoraj!”. Ale przecież naprawdę tak właśnie pamiętam stan wojenny. Byłem wtedy w liceum, kurowałem się z przeziębienia złapanego na roratach u dominikanów, namiętnie czytając Potop Sienkiewicza. I nagle ten poranek, głuchy telefon, muzyka w radiu, jakby ktoś ważny umarł, i opancerzony transporter na brudnym śniegu wśród bloków naszego osiedla. Kompletne zaskoczenie, świat wywrócony do góry nogami, niepewność, co będzie jutro. Na dodatek ta rosnąca co dzień bezsilność, zmieszana za chwilę z dojmującym smutkiem, że zabito siedmiu górników z kopalni „Wujek”.

A jednak wśród tej nocnej ciszy widzę też wyraźnie promyk światła. Na początku jak zawsze mały, bardziej podobny do ziarnka gorczycy niż do płonącej w ciemności lampy. Ale osłonięty od przemijania rośnie i staje się najważniejszą cząstką pamięci stanu wojennego. Bo wtedy, niedługo po 13 grudnia – na Boże Narodzenie, kilka, może kilkanaście osób z naszego duszpasterstwa szkół średnich przy poznańskich dominikanach poszło dzielić się opłatkiem z ZOMO-wcami. Oni – to byli ludzie wroga, jego zbrojne ramię. Stali przy płonących koksownikach i się grzali. A nasi podchodzili do nich z chlebem w dłoni i mówili: „Dobrych świąt”.

Sam nie odważyłem się na ten gest, tym bardziej go teraz podziwiam. Bo uzbrojeni w długie pałki ludzie wywoływali strach. Mogli legitymować, zatrzymać bez powodu i powieźć milicyjną suką w nieznane. Niewielu z nas wtedy, może niewielu ludzi w ogóle, próbowało wyobrazić sobie, dlaczego oni przywdziali te napawające lękiem mundury. Ilu dobrowolnie reprezentowało tych, co zniszczyli nam świat? Ilu zrobiło to z przymusu, a ilu z zagubienia? A może większość nie wiedziała po prostu, co czyni?

Ten łamany z wrogiem na mrozie opłatek jest teraz we mnie znakiem Bożego Narodzenia. Przecież ojcowie Kościoła mówili wielokrotnie, że gdy Dzieciątko rodzi się w Betlejem, obecne są już wtedy w tym Maleństwie także tajemnice bolesne. Z tą najtrudniejszą – zdradą i odebraniem życia. Pomiędzy Owiniętym w pieluszki a Wypowiadającym słowa „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” zapisana jest droga ludzi, których Bóg Ojciec pragnie uczynić swoimi dziećmi. W noc stanu wojennego moi koledzy rodzili się duchowo, stawali się naprawdę Bożymi dziećmi – to było nasze prawdziwe Betlejem.


Wojciech Prus OP - ur. 1964, dominikanin, doktor patrologii, studiował w Krakowie i Rzymie, przez osiem lat był dyrektorem Wydawnictwa "W drodze", obecnie jest duszpasterzem wspólnoty Lednica 2000. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kamienie i łzy

Przyodziej nagość moją

JESTEM TRĄBĄ

Różaniec Basi

Obrazy Ledóchowskiej


komentarze



Facebook