WIERZĄCY-NIEPRAKTYKUJĄCY
Chrzest w pierwszym rzędzie nie jest nastawiony na usunięcie grzechu pierworodnego, choć oczywiście tak się dzieje, ale na wszczepienie w mistyczne ciało Chrystusa i na jedyną w swoim rodzaju relację z Bogiem, która daje pełnię życia.

Mozaika w baptysterium Neona w Ravennie, IV-V w. FOT. PAUL ALMASY/CORBIS


Nie da się ukryć, że z sakramentem chrztu mamy dziś poważny problem, i to nie dogmatyczny, ale praktyczny. Rzeczywiście, po latach niestrudzonej katechezy, na szczęście także w perspektywie ekumenicznej, w końcu daliśmy się przekonać, że chrzest to coś niezmiernie ważnego. A zatem, przynajmniej teoretycznie, także z innymi chrześcijanami powinno łączyć nas wiele, by posłużyć się zwrotem Pawła Apostoła: „Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4,5). Problem w tym, że owemu „wszystko jedno” często, jeśli nie coraz częściej, towarzyszy lekceważące machnięcie ręką. Zostawiając na boku meandry dialogu ekumenicznego, warto zapytać: Co w praktyce oznacza to, że zostałem ochrzczony? Czy ma to jakieś przełożenie, mniej lub bardziej widoczne, na życie codzienne? Być może w sekularyzującym się społeczeństwie, czyli takim, któremu niepostrzeżenie znika z oczu sens życia chrześcijańskiego, nie wystarczy tylko wiedzieć, Co o chrzcie mają do powiedzenia bibliści lub teolodzy, choć, bez cienia wątpliwości, to wiedza ważna i każdemu potrzebna, by relacji z Bogiem nie sprowadzić do emocjonalności lub do sfery „ludzkiego wymysłu”. Na próżno też zachwycać się szlachetną i godną wszelkiej pochwały instytucją katechumenatu, próbując go nawet w jakiejś części reaktywować, gdyż w obecnym kontekście, jakże odmiennym od starożytnego, z pewnością nie będzie to propozycja dla wszystkich. Od już ochrzczonych trudno wymagać, by ponownie przywdziali pochrzcielną białą szatę, z której dawno wyrośli, lub by z antyczną surowością traktować ich jak katechumenów, przymykając oko na drobny fakt, że od dawna nimi nie są. Jak zatem sprawić, aby na poziomie praktycznym doniosłość chrztu nie pozostała pięknie brzmiącym frazesem, lecz odkryć go jako źródło zdolne przemienić chrześcijańską rzeczywistość?

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WIARA RAZ DO ROKU

DECYZJA

ODZYSKANA TWARZ

Obumieranie

HISTORIA PEWNEGO "JA JESTEM"


komentarze



Facebook