Archwium > Numer 503 (07/2015) > Głodnych nakarmić > PORTFEL NAWRACA SIĘ OSTATNI

PORTFEL NAWRACA SIĘ OSTATNI
Są prezesami firm, prowadzą działalność gospodarczą, pracują na etacie. Niektórzy zarabiają cztery średnie krajowe. Inni ledwie wiążą koniec z końcem. Wszystkich łączy troska o Kościół. Co miesiąc płacą dziesięcinę. Nikt z nich nie myślał, że będzie to inwestycja ich życia.

Majątek Piotra z Warszawy był duży. Firma działa w branży medycznej, więc nazbierało się gadżetów w postaci dwóch motocykli wyścigowych i luksusowego samochodu. W końcu Piotr powiedział dość. – To były moje zamienniki miłości – mówi prezes firmy medycznej. – Sprzedałem je bez żalu. Na karku trzydziestka, a tu żadnej kobiety na horyzoncie. Motocyklem przejeżdżałem rocznie tysiąc kilometrów, czyli nic. Im bardziej szło w biznesie, tym mocniej czułem, że to bez sensu.

Piotr sprzedał to, co ciągnęło w dół, i kupił… trzy samochody. Jeden dał człowiekowi, który zbankrutował, drugi rodzinie z problemami, trzeci… Nieważne. W ogóle dla Piotra mówienie o dziesięcinie jest nieważne. To sprawa między nim a Panem Bogiem. – Zawsze myślałem, że pieniądze to coś złego. Byłem przekonany, że dobrzy są tylko mnisi w klasztorach kontemplacyjnych, a zwykły śmiertelnik powinien oszczędzać. Najlepiej mieć odłożone na dziesięć lat do przodu.

Gdy obdarowani wyjechali samochodami na ulice, życie Piotra się zmieniło. Coś pękło w sercu. Od tego momentu co miesiąc przekazuje potrzebującym dziesięć procent dywidendy. Na początku szukał stowarzyszeń i fundacji w internecie, ale spowiednik na Jasnej Górze powiedział, że to nie jest dobry pomysł. W dziesięcinie nie chodzi o przelew ani o ustawienie na koncie zlecenia stałego. Zasugerował, że skoro Piotr marzy o założeniu rodziny, powinienem szukać rodzin w potrzebie. Prezes słucha swoich pracowników. Czasem słyszy, jak rozmawiają o znajomych w tarapatach albo sąsiadach, którzy topią się w ratach chwilówek. Ma w głowie radar na biedę. Pan Bóg przysyła adresatów pomocy. – Pewnie, że tym ludziom jest wstyd brać pieniądze – mówi warszawski przedsiębiorca. – Dlatego staram się pomagać anonimowo. Był człowiek, który miał zostać eksmitowany z mieszkania. Nie wiem, ile zalegał z czynszem. Znalazł moją kopertę. Okazało się, że było w niej dokładnie tyle, po ile na drugi dzień miał przyjść komornik. Jakoś tak się dzieje, że moja pomoc jest adekwatna do potrzeb ludzi.

Dziesięcina to był początek. Piotr postanowił pomagać swoim pracownikom. Nie finansowo. Daje im dobre miejsce pracy. Bo przeważnie szefowie są jak niedzielni katolicy. Cudowni tylko od święta. – Widzę swoje niedoskonałości. A skoro ja je mam, to mają je również moi pracownicy. Popełniają błędy, ale nie z własnej woli. Taka perspektywa ułatwia zarządzanie.

Prezes nie wtrąca się w życie prywatne podwładnych, ale uważnie ich obserwuje. Oni wiedzą, że on wie, iż człowiek może mieć problem w życiu i gorzej się czuć w pracy. Ostatnio serce mu urosło. Pracownik przyszedł porozmawiać o delikatnej sprawie rodzinnej. Powiedział smutno, że może będzie mu gorzej szło w pracy, bo ma poważny problem. Zaufał Piotrowi. Piotr dał mu nowe zadanie, przeorganizował firmę. Gdyby nic nie wiedział, za pół roku pracownik z problemem zawaliłby robotę i wszyscy byliby zestresowani.

Dziesięcinę płaci również firma. Część zysku z „Dr. Bociana” pójdzie na fundacje pro live. „Dr Bocian” to najnowszy produkt firmy Piotra. Są to produkty dla par starających się o dzieci. Odpowiedź na in vitro. Jest wśród nich żel dopochwowy stosowany z powodzeniem od piętnastu lat w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii i Kanadzie. Żel pomaga przeżyć plemnikom w kwaśnym środowisku. – Dużo się mówi o in vitro, a mało o kwaśnym śluzie szyjkowym. To nie jest temat medialny. Stres, kawa, której pijemy więcej niż wody, gorszy sen, paskudne żarcie, konserwanty, i nic dziwnego, że kwaśniejemy. Bóg jest miłosierny i zawsze wybacza. Natura nie. Jeśli ktoś mówi, że powinniśmy być krajem bezwyznaniowym, to właśnie natura taka jest.

Zespół Piotra wierzy w nowy produkt firmy i wie o dziesięcinie z jego sprzedaży. A jeśli chodzi o samotność, to pomogła dziesięcina z czasu. Prezesom i właścicielom firm trudniej dzielić się czasem niż pieniędzmi. Piotr podarował swój czas Panu Bogu i poszedł na pielgrzymkę do Santiago de Compostela szlakiem francuskim. Szedł sam. Wrócił z kobietą swojego życia.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Piotr Świątkowski - ur. 1980, autor słuchowisk i audycji historycznych w Radiu Poznań, w 2017 roku w Domu Wydawniczym Rebis opublikował książkę reporterską "Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja Kraju Warty". Razem z Jarosławem Burchardtem napisał książkę o agencie CIA z Leszna "Szpieg, który wiedział za mało. Tajemnice kontrwywiadu PRL". Jest żonaty, ma dwoje dzieci, mieszka w Skórzewie pod Poznaniem. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

EFEKT ŚWIĘTEGO MATEUSZA

WIELKI CZWARTEK/ CUDA W MIEŚCIE MILICJANTÓW I WOJSKOWYCH

ON PIERDOŁA, ONA FAJNA

HEJ, JEZU

WYSPY KOŚCIÓŁKOWEJ POPRAWNOŚCI


komentarze



Facebook