WSZYSTKIM I WSZĘDZIE
Życie kaznodziei nie zaczyna się od głoszenia, ale od "czegoś", co je poprzedza. W tym miejscu kryje się trudność, ale też i tajemnica dominikańskiej duchowości, to znaczy w "czymś", co niekoniecznie widoczne jest dla oczu.

FOT. ARCHIWUM REDAKCJI


Dominikanie kończą 800 lat. 22 grudnia 1216 roku papież Honoriusz III zatwierdził regułę Braci Zakonu Kaznodziejów. 7 listopada br. na całym świecie rozpoczyna się ogłoszony przez generała zakonu Rok Jubileuszowy. Będzie trwał do 21 stycznia 2017 roku. Tego dnia, 800 lat wcześniej, św. Dominik otrzymał bullę Gratiarum omniumlargitori, w której papież po raz pierwszy oficjalnie nazwał dominikanów Zakonem Kaznodziejów. Jak żyją dominikanie na świecie, jaka jest historia zakonu – ta znana i mniej znana, kto uchodził za świętego już za życia, a kto budził kontrowersje – o to wszystko pytać będziemy również na łamach „W drodze” przez cały najbliższy rok.

---

Zbliżający się rok dla Zakonu Kaznodziejskiego z całą pewnością będzie wyjątkowy. Sprawa dotyczy nie tylko „zawodowych” kaznodziejów, którzy z różnych ambon trudzą się głoszeniem słowa Bożego, ale także tych, którzy w sposób czasem mniej słyszalny niż bracia, czasem mniej dostrzegalny niż będące solą w oku świata mniszki związani są z duchowością dominikańską i na co dzień starają się realizować prawdy Ewangelii. Osiem wieków istnienia zakonu to szmat czasu. Może właśnie dlatego, zanim na odświętnym urodzinowym torcie zapalimy świeczki, warto przystanąć na chwilę i odważnie zadać kilka pytań – by nie pozostać na poziomie, że było miło, fajnie i przyjemnie: obejrzeliśmy stare fotografie, podbiliśmy własne ego, utwierdziliśmy się w tym, jak bardzo jesteśmy potrzebni, i… w doskonałym nastroju, który nas nie opuszcza, pójść dalej. Powiedzmy otwarcie, Duch Święty bez Zakonu Kaznodziejskiego doskonale sobie poradzi, jeśli zatem nadal rozbudza w nim powołania, pewnie inaczej, niż sobie to wyobrażamy, jeśli poprzez głoszenie, zazwyczaj nieporadne, dociera do innych, to znaczy, że oczekuje od nas czegoś konkretnego. W owym „nas” zawarci są, rzecz jasna, członkowie Zakonu Kaznodziejskiego, ale także wszyscy ci, którzy, mniej lub bardziej formalnie, z kaznodziejami są bądź czują się związani. Zacznijmy od pytania.

Po co w ogóle jubileusz?

Pytanie to jest o tyle uzasadnione, że w mnogości wydarzeń nadzwyczajnych można się pogubić, by wspomnieć Wielki Jubileusz Roku 2000, Rok św. Pawła, Rok Kapłaństwa, Rok Życia Konsekrowanego czy ogłoszony niedawno Rok Święty, dedykowany miłosierdziu Bożemu. Skoro w scenerii nadzwyczajnej aktywności Zakon Kaznodziejski zdecydował się na jubileusz, de facto po raz pierwszy w swojej osiemsetletniej historii w takiej formule, to nie po to, by w centrum postawić siebie, nie po to, by, dorównując kroku „kościelnej modzie”, pokazać, że sam jest nadzwyczajny. Przeciwnie. Tak jak u progu XIII wieku, to znaczy wtedy, gdy rodził się zakon, Kościół potrzebował wewnętrznej odnowy, tak i dzisiaj – po ośmiu wiekach – z nową mocą sami kaznodzieje potrzebują usłyszeć Chrystusowe: „Idź i głoś”. Jubileusz jest po to, by odnowić charyzmat. By dostrzec jego wielkość, lub też inaczej: by odkryć genialną intuicję św. Dominika oraz pierwszych kaznodziejów, wcale nie potrzeba przyczerniać faktów, jakoby Kościół miał się wówczas walić, a zakon był jedyną deską ratunku. Wystarczy przypomnieć, że Kościołowi przewodził wówczas nie kto inny, tylko sam Innocenty III, papież, który zwołał największy sobór średniowiecza, przeszedł do historii jako autor nowej formuły prymatu biskupa Rzymu itd. Podobnie dziś nie potrzeba zaklinać rzeczywistości, by dostrzec wielkość dominikańskiego posłania, dyskretnego w swojej formule. Jeśli mamy się odnowić jako kaznodzieje, to trzeba odkryć na nowo, co stoi u początku kaznodziejstwa.

Życie kaznodziei nie zaczyna się od głoszenia, ale od „czegoś”, co je poprzedza. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Porzucić sieci

DECYZJA

ODZYSKANA TWARZ

PAPIERKI LAKMUSOWE

WSKRZESZAĆ WIARĘ


komentarze



Facebook