ZACHĘTA DO ROZEZNANIA
Czy adhortacja "Amoris laetitia" papieża Franciszka jest sprzeczna z nauczaniem przedstawionym przez Jana Pawła II w "Familiaris consortio" i prowadzi - jak uważają niektórzy - do podziału w Kościele?

FOT. IAN DOOLEY / UNSPLASH.COM


Stephan Ernst

W posynodalnej adhortacji Amoris laetitia papież Franciszek, mając na względzie sytuacje nieregularne, a więc takie, w których partnerzy żyją ze sobą bez ślubu lub mają tylko ślub cywilny, stwierdza: „Kościół dysponuje solidną refleksją na temat uwarunkowań i okoliczności łagodzących. Dlatego nie można powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tak zwanej »nieregularnej«, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej”. A trochę dalej zauważa: „Ze względu na uwarunkowania i czynniki łagodzące możliwe jest, że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła”.

Należy zatem uwzględnić życzenie papieża, by nie oceniać stopnia subiektywnej winy moralnej oraz stanu łaski uświęcającej w sposób jednoznaczny, ale brać pod uwagę okoliczności. Papież wymienia przy tym trzy różne powody, które zmniejszają winę. Pierwszy z nich wiąże się z tym, że ktoś może nie znać jakiejś normy. Drugi odnosi się do sytuacji, gdy ktoś wprawdzie zna normę, ale ma problem ze zrozumieniem jej wartości. Trzecią możliwość zmniejszonej winy papież widzi w tym, że ktoś zna wprawdzie normę i rozumie jej wartość, ale znajduje się w sytuacji życiowej niepozwalającej mu na jej spełnienie bez równoczesnego zaciągnięcia nowej winy. Zwłaszcza ten ostatni przypadek papież ma najprawdopodobniej na myśli, skoro dodaje, że także ojcowie synodalni byli zdania, iż „mogą istnieć czynniki, które ograniczają zdolność podejmowania decyzji”. Należy uznać, że papież miał tu na względzie sytuację osób rozwiedzionych, których małżeństwo zostało nieodwracalnie rozbite i którzy w nowych związkach chcą być wierni podjętym zobowiązaniom.

Świadomość słabości

Mówiąc o okolicznościach, które mogą wpłynąć na zmniejszenie winy osób żyjących w sytuacjach nieregularnych, papież wpierw powołuje się na Świętego Tomasza z Akwinu. Wykazał on, że może mieć miejsce sytuacja, gdy ludzie mający łaskę i miłość nie są w stanie dobrze realizować określonych cnót. Zdarza się bowiem, że ktoś ma wszystkie wlane cnoty moralne (wiara, nadzieja, miłość – przyp. red.), jednak nie może wypełnić jednej z nich. Franciszek powołuje się też na Katechizm Kościoła katolickiego i przywołuje fragment dotyczący wolności i odpowiedzialności człowieka, w którym zwraca się uwagę, że „poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych”. Następnie papież odnosi się do fragmentu Katechizmu traktującego o samogwałcie, gdzie stwierdza się, że „dla wyważonego osądu takich czynów i moralnej odpowiedzialności ich sprawcy uwzględnić należy emocjonalną niedojrzałość, siłę utrwalonych przyzwyczajeń, stany lękowe i inne psychiczne i społeczne czynniki, które zmniejszają, a nawet redukują do minimum winę moralną”.

Wychodząc zatem od winy, którą zmniejszają konkretne uwarunkowania i okoliczności, papież zauważa, że Kościół w styczności z takimi sytuacjami musi w większym stopniu uwzględniać ludzkie sumienie, które może uznać nie tylko to, że dana sytuacja nie odpowiada obiektywnie ogólnym postanowieniom Ewangelii, ale może także „odkryć z jakąś pewnością moralną, że jest to dar, jakiego wymaga sam Bóg pośród konkretnej złożoności ograniczeń, chociaż nie jest to jeszcze w pełni obiektywny ideał”.

W ósmym rozdziale adhortacji papież pisze, że choć Kościół rozumie, iż „każde zerwanie małżeństwa jest sprzeczne z wolą Boga, to ma również świadomość słabości wielu swoich dzieci”. Dlatego „zwraca się z miłością do tych, którzy uczestniczą w Jego życiu w sposób niepełny, uznając, że łaska Boga działa również w ich życiu, dając im odwagę do czynienia dobra, troszczenia się z miłością jedno o drugie i służenia wspólnocie, w której żyją i pracują”. Papież przyznaje, że „inne formy związków sprzeciwiają się zasadniczo ideałowi małżeństwa chrześcijańskiego”, uważa jednak, że „niektóre z nich realizują go przynajmniej częściowo i analogicznie”. Franciszek mówi też o „logice integracji”, która powinna polegać na duszpasterskim towarzyszeniu ludziom w sytuacjach nieregularnych.

Zarzuty, sprzeciw i krytyka

Wypowiedzi papieża nie pozostały bez echa i spotkały się ze sprzeciwem. Niemiecki filozof Robert Spaemann w wywiadzie udzielonym 28 kwietnia 2016 roku uznał punkt 305. adhortacji, mówiący o tym, że wierni znajdujący się w obiektywnej sytuacji grzechu z powodu czynników łagodzących mogą być dopuszczeni do sakramentów, za niezgodny z nauczaniem Kościoła i pozostający w sprzeczności z adhortacją Familiaris consortio Jana Pawła II. Adhortacja Amoris laetitia papieża Franciszka nie stanowi zatem – jak zauważył kardynał Walter Kasper – etapu rozwoju w stosunku do Familiaris consortio, lecz przynosi zerwanie z dotychczasowym nauczaniem antropologicznym i teologicznym o małżeństwie i rodzinie oraz o ludzkiej seksualności. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Stephan Ernst - ur. 1956, studiował teologię, filozofię, pedagogikę i muzykologię, od 1999 roku jest profesorem teologii moralnej na Uniwersytecie w Würzburgu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Więź", "Znak", "Niedowiarstwo moje"

Buty

DZIEŁO CAŁEGO KOŚCIOŁA

Pokój od Samarytanina

OKNO


komentarze



Facebook