PANIE, NIE JESTEM GODZIEN
Uczestnictwo w mszy świętej to nie jest coś, do czego mam prawo. To coś, co otrzymuję od Kościoła.

FOT. JAMETLENE RESKP / UNSPLASH.COM


Maciej Muller: W naszej rozmowie przed miesiącem zastanawialiśmy się nad postaciami eucharystycznymi. Chciałbym teraz zapytać: Czy my jesteśmy w ogóle godni je przyjmować? Święty Paweł w Liście do Koryntian przestrzega: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie ciała i krwi Pańskiej”.

Dominik Jurczak OP: Nikt nie jest godny przyjęcia komunii.

Nawet po spowiedzi?

Spowiedź jest warunkiem wstępnym, ale nie jest warunkiem wystarczającym. Nawet po spowiedzi nie można żądać komunii świętej! Proszę zwrócić uwagę, że zawsze ją otrzymujemy, nigdy nie bierzemy jej sobie sami. W liturgii nic nie dzieje się przypadkiem. Komunię otrzymujemy pomimo tego, że nie jesteśmy jej godni. W ogóle żaden sakrament nam się nie należy, możemy jedynie o niego poprosić. Przystępuję do Eucharystii nie dlatego, że stałem się jej godny, zyskałem do niej prawo, spełniłem kryteria, ale dlatego, że bez Eucharystii nie mogę żyć.

O co chodzi w modlitwie: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”? Chrystus ostatecznie nie udał się do domu Rzymianina, który w Ewangelii wypowiedział te słowa. A my przecież chcemy, żeby On przyszedł.

Tymi biblijnymi słowami wyznajemy, że jedynie Chrystus czyni nas godnymi wejścia z Nim w komunię, to jest Jego działanie, nie moje. Proszę zwrócić uwagę, że w łacinie liturgicznej słowo dignor (stawać się godnym), podobnie jak parę innych czasowników, posiada jedynie stronę bierną. I znowu, nie jest to przypadek. Co to oznacza? Że sprawca tej czynności jest zawsze kimś innym niż ja sam. Staję się godny w tym sensie, że sprawia to Bóg. Godność, o której mówimy, nie jest czymś, co można sobie wypracować własnymi siłami. Na marginesie, to częsty problem w życiu duchowym: jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wiele od nas zależy, chcemy zastąpić Boga w Jego działaniu. Tymczasem to On jest Zbawicielem, nie my. Po spowiedzi – wracając do wcześniejszego pytania – warto Mu zatem nie przeszkadzać, ale z Nim współdziałać.

„Ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. O jakie słowo tutaj chodzi?

Słowo Chrystusa, Boga i człowieka.

Przez duże czy małe „s”?

Słowo należy tu rozumieć we wszystkich możliwych sensach, których wcale nie tak mało. Na tym polega piękno liturgii, że ma wiele płaszczyzn interpretacji i każda z nich jest istotna! To Słowo, które Bóg wypowiada, stwarzając świat, którym odwiecznie rodzi Syna, które stało się Ciałem. To Słowo, które w połączeniu z ludzkim słowem działa w sakramentach, dzięki któremu chleb zostaje przemieniony w Ciało Chrystusa, a wino w Jego Krew, które może przemienić także i nasze życie.

Słowo Boga, choć skuteczne, domaga się współpracy. Nie działa automatycznie jak zaklęcie, które wystarczy wyrecytować bez wewnętrznego zaangażowania. Może tak byłoby wygodniej, ale banalizowałoby to wiarę. Sługa setnika został uzdrowiony, bo uwierzył słowu Jezusa, zrozumiał, że nie chodzi jedynie o fizyczne odwiedziny Jezusa. W ten sposób Jezus odwiedził go bardziej niż innych.

Czym w ogóle jest komunia? Z katechezy wyniosłem przekonanie, że to nagroda za dobre sprawowanie. Dzisiaj coraz częściej Kościół akcentuje, że to pokarm na drogę, którego przyjęcie gładzi grzechy i chroni przed pokusami.

Eucharystia jest lekarstwem, a nie cukierkiem za dobre sprawowanie. Dopiero w takiej perspektywie komunia święta staje się pokarmem, który otrzymujemy na drogę – „wiatykiem” na chrześcijańskie życie – który gładzi nieprawości, zwane grzechami lekkimi. Niemniej, żeby do niej przystąpić, musimy być w odpowiedniej dyspozycji. Grzech ciężki czy śmiertelny radykalnie odcina nas od Boga. Jeżeli nie chcę nawrócenia, nie chcę zmiany swojego życia – to przystępowanie do komunii świętej będzie czymś absurdalnym, niezrozumiałym. Świadome i dobrowolne życie z dala od Chrystusa i przyjmowanie Go w komunii to po prostu sprzeczność.

Ksiądz Maciej Zachara w swojej książce o mszy pisze, że wstrzymywanie się od komunii świętej bez ważnego powodu jest grzechem. Brzmi to fascynująco, ale szybko pojawia się lęk, by nie stać się „winnym ciała i krwi Pańskiej”.

Msza bez komunii – wtedy, gdy „istnieją warunki wstępne”, to znaczy, gdy mogę do niej przystąpić i nie przystępuję – jest zachowaniem dziwnym. W Eucharystii działa Chrystus, On mnie przemienia, jak powiedzieliśmy, gładząc niedoskonałości i wspomagając. W tym sensie powstrzymywanie się od komunii może być grzechem, bo może być wyrazem pychy, że bardziej ufam sobie i swoim siłom, że próbuję zająć miejsce Boga i samego siebie uczynić godnym.

Co do częstotliwości przystępowania do komunii Kościół przez wieki dawał różne odpowiedzi, wśród nich i taką, że do komunii owszem, ale niezbyt często. By to zrozumieć, trzeba się cofnąć parę wieków i przeanalizować ówczesną sytuację Kościoła oraz mentalność. Wystarczy wspomnieć, że do niedawna komunia oddzielona była od samej celebracji eucharystycznej, że udzielano jej po mszy, a nie w trakcie, czyli inaczej, niż ma to miejsce dzisiaj. Nie bez powodu na początku XX wieku papież Pius X wprowadził wczesną komunię dzieci i zachęcał do częstej komunii.

Co zaleca Kościół dzisiaj?

Od ponad stu lat przypomina, że Eucharystia bez komunii to sytuacja schizofreniczna. Przecież nie przychodzę na mszę jedynie po to, by posłuchać kazania i popatrzeć, jak ksiądz przyjmuje komunię. Innymi słowy, komunia podczas mszy to integralna część Eucharystii oraz przywilej nie tylko celebransa, ale i wszystkich ochrzczonych!

Odrywanie komunii od samej celebracji stwarza ryzyko, że zacznę ją traktować magicznie. Tymczasem komunia poza mszą zarezerwowana jest w pierwszym rzędzie dla tych, którzy w Eucharystii nie mogą uczestniczyć, bo na przykład są chorzy lub nie mają kościoła w pobliżu. Dopowiedzmy: (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym Anselmianum oraz na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

Maciej Müller - ur. 1982, studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i dziennikarstwo w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, w latach 2007-2012 pracował w "Tygodniku Powszechnym" jako dziennikarz, a następnie szef działu religijnego. Współautor książki "Miłość z odzysku" poświęconej związkom niesakramentalnym w Kościele, autor wywiadu z prof. Chazanem "Prawo do życia. Bez kompromisu"; redaktor książki Tomasza Gałuszki OP "Inkwizytor też człowiek. Intrygujące karty Kościoła". Mieszka pod Krakowem z żoną, synkiem i dwiema córkami. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

DUCH ŚWIĘTY A MY?

WE MNIE SIĘ PRZEMIENISZ

SIŁA STRACHU

DALEJ NIŻ ZMYSŁY

Przewodnik po Trójcy


komentarze



Facebook