CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ
Dz 1,1-11 / Ps 47 / Ef 1,17-23 / Mt 28,16-20

Wojciech Czwichocki OP

Historia była naprawdę niezwykła. Pełna nieoczekiwanych epizodów i nagłych zwrotów akcji. Zaczęła się na peryferiach, gdzieś nad brzegami jeziora, inni mówili, że to było nad Jordanem, jeszcze inni, że na zboczach góry. Nieważne, każdy z nas miał swój wyjątkowy początek. Jakieś słowo, ręka położona na ramieniu, własny dom, który zaczął wyglądać zupełnie inaczej, a może jeden z tych cudownych znaków, gdy chorzy odchodzili zdrowi, a pewni siebie popadali w zakłopotanie. Nieważne, w końcu to tylko początek. Potem historia się działa, a każdy z nas powoli stawał się tą historią. Nie tylko słuchaliśmy, co mówi Nauczyciel, nie tylko patrzyliśmy, co robi, albo zwyczajnie, cieszyliśmy się, że jest z nami. Nie wiadomo kiedy, krok po kroku, dorośleliśmy przy Nim. Zaczynaliśmy mówić własnym głosem. Często nasza samodzielność przypominała zabawne popiskiwanie młodzika, który nie może się zdecydować, czy wciąż jest dzieckiem, czy już dojrzałym mężczyzną. Taka uroda wieku dojrzewania. Ścigaliśmy się w brawurowych deklaracjach. Pewni siły, jaką w sobie odkrywaliśmy, próbowaliśmy, jak Nauczyciel, uzdrawiać i wypędzać złe duchy, i nawet czasem nam się to udawało.

Jednak nasza samodzielność nie zdążyła wydorośleć. Czterdzieści trzy dni temu wszystko nagle się urwało. Umył nam nogi, zjedliśmy paschę, a potem po prostu Go zabili. Trzy dni… Nie wiem, gdzie byliśmy przez te trzy dni. Coś niewyobrażalnego przewalało się w każdym z nas, ale nikomu się nie udało tego opisać. I wtedy powrócił, albo może pojawił się na nowo. Najpierw jakieś plotki o poranku, kamieniu i białych posłańcach, a potem sam przyszedł do nas, mimo drzwi zamkniętych, na drodze do Emaus i na brzegu jeziora. Dzisiaj schodzimy z góry. Historia się jeszcze nie skończyła, chociaż patrzyliśmy w niebo, jak powoli znikał nam z oczu. Wiem, że będzie się działa dalej. To my nią coraz bardziej będziemy. A obiecana moc z wysoka pomoże wydorośleć naszej samodzielności. 


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Szczęściarze

CV lub notka o autorze

Wrześniowe lato

DUŻA, ŚREDNIA, MAŁA

Antyreklama


komentarze



Facebook